Ród Er Nyphala

Forum, na którym przeprowadzane będą klimatyczne sesje obejmujące członków rodu oraz omawiane będą sprawy rodowe NC.


#1 2013-12-27 10:15:29

Aurea

Użytkownik

Zarejestrowany: 2013-07-17
Posty: 31
Punktów :   

Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Droga Vamirelle!
Jak wiesz, od kilku miesięcy zatrzymują mnie w Deccis sprawy urzędowe, jednak tęskno mi do Ciebie niemiłosiernie. Liczę, iż miewasz się dobrze, Kochana. Na szczęście posłańcy zaczęli ponownie przyjmować listy do doręczenia, więc nie czekając długo, znalazłam zaufanego chłopca na posyłki, który dostarczył Ci zapewne przed chwilą ten list.
Minęło już kilka wiosen odkąd, wspólnie z naszą siostrą Lasaiphioną, odnalazłyśmy Naphalię, a wciąż niewiele wiemy o jej właściwościach. Zaczynam się martwić, iż przez niefortunne eksperymenta doprowadzić możemy do zniszczenia naszej, niezbyt pokaźnej w ilości kolekcji. W całym Królestwie jest jedna rasa, która o roślinach wie niemal wszystko, a którą ciężko spotkać w zaludnionych miastach. Mowa tu oczywiście, Moja Droga, o Dzikich Elfach. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż dawno się nie widziałyśmy, jednak nasz cel powinien zawsze przewyższać nasze mniej doniosłe pragnienia, dlatego proszę Cię o pozwolenie na wyprawę do Mrocznej Puszczy Larii. Zabiorę ze sobą ususzone liście Nyphalii, aby móc pokazać je Dzikim. Nie chcę brać żywej rośliny, ni jej nasion, z obawy przed rabunkiem. Obiecuję pospieszyć się z zadaniem i wrócić spiesznie do Ciebie z wiadomościami. Wezmę ze sobą gońca, który listy Tobie donosić ciągle będzie.
Czekam z niecierpliwością na odpowiedź od Ciebie.
Aurea"

Offline

 

#2 2014-01-02 22:34:22

Vamirelle

Administrator

Zarejestrowany: 2013-07-14
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Kochana Aureo,
I ja za Tobą tęsknię bardzo, lecz rozumiem powody, dla których nie możemy się zobaczyć. Mi szczęście i zdrowie dopisują, więc ze spokojem mogę się oddać mieszaniu mikstur i porządkowaniu rodowych spraw. Rozumiem Twe obawy odnośnie naszych eksperymentów w kontekście niewielkiej ilości naszego cennego ziółka, to też z niekrytym smutkiem, że nie zobaczymy się w najbliższym czasie oraz obawą o Twe zdrowie i życie, muszę poprzeć Twe zamiary. Obiecaj pisać jak najczęściej o swym losie i wynikach pracy, bowiem z lękiem i trwogą o Twe zdrowie usypiać każdego wieczoru będę, póki cała i zdrowa nie wrócisz. Wszak jedną siostrę na poczet Nyphalii już straciłam, a to o jedną siostrę za dużo.
Z niecierpliwością wyczekuję Cię w mych progach,
Vamirelle"

Offline

 

#3 2014-01-03 21:07:45

Aurea

Użytkownik

Zarejestrowany: 2013-07-17
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Kochana Vam!
Na początku chciałam Ci złożyć gorące podziękowania za udzielenie poparcia względem mych zamierzeń. Nawet nie wyobrażasz sobie o jakie dreszcze emocji przyprawia mnie myśl o czekającej mnie kolejnej wyprawie. Żałuję, iż nie mogę Cię zabrać ze sobą, jednak póki tylko my dwie chronimy Nyphalii, nie możemy jednocześnie gnać w miejsca zapomniane przez bogów.
Udało mi się znaleźć przewodnika. Na imię mu Hanas, jest człekiem w podeszłym wieku, znać jednak dobrze jego doświadczenie po bliznach z bojów i tępych od okrutnych wspomnień oczu. Czasem napawa mnie strachem, jednak czuję, że można mu ufać, co nie znaczy, iż zamierzam informować go o celu wyprawy, zresztą sam nigdy o niego nie zapytał. W ogóle zdaje się odzywać z rzadka, jeno gdy jest to koniecznie. Goniec, który zawitał u Ciebie ostatnio ruszył z nami, choć okazał się być mniej odważny niż na początku obiecywać raczył, ale o tym później.
Droga z Deccis, jak pewnie się spodziewasz, minęła nam lekko. Brukowane trakty są wszak idealnym sposobem na przebycie drogi konno. Po przeprawie mostem przez Dealiję i Mandliję udaliśmy się na nocleg do pobliskiej wsi zamieszkiwanej przez rolników z Naquis. Oczywiście nie obyło się bez gburowatych odzywek na temat panny podróżującej z dwoma niespokrewnionymi mężczyznami. Na przyszłość zamierzamy przedstawiać się jako rodzina. Nie mam jednak pojęcia czy Hanas miałby być mym lubym, czy też ojcem. Dalej udaliśmy się wzdłuż pasma gór oddzielającego trakt od Larii. Nie są one tak okazałe jak Quentai, które zdobywałyśmy razem, jednak ominięcie ich zajęło nam kolejne dwa dni podróży i zmusiły do noclegów poza osadami ludzkimi. Jak zapewnia Hanas, tereny te, choć bliskie Puszczy, są uznawane za względnie bezpieczne.
Gdy dotarliśmy do skraju Mrocznej Puszczy goniec poprosił mnie o napisanie tegoż listu, który właśnie do Ciebie, Vam, kieruję. Przyznał, że całą drogę walczył sam ze sobą, jednak przemóc się nie dał rady i prosi o pozwolenie na niewchodzenie wraz z nami do Puszczy. Cóż miałam zrobić, zgodziłam się. Odsyłam go do Ciebie, ma jednak wrócić z odpowiedzią pod skraj lasu, gdzie listy donosić będzie mu Hanas. Nie będą one niestety zbyt częste, wiec nie zamartwiaj się jak czasem przez miesiąc czy dwa nie dam znaku życia.
Niech Natrivial ma Cię w swojej opiece.
Aurea"

Offline

 

#4 2014-01-05 03:11:19

Vamirelle

Administrator

Zarejestrowany: 2013-07-14
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Droga Siostro,
Nie muszę pewnie pisać, jak bardzo się martwię o Twe bezpieczeństwo, staram się jednak wierzyć w pełne powodzenie Twej wyprawy. Twe słowa każą sądzić, iż przewodnik, który prowadzi Cię do celu jest człowiekiem godnym zaufania i przygotowanym do swego zadania w najlepszym stopniu. Pewnie nie zdziwi Cię fakt, że mnie to nieco uspokoiło. Mam nadzieję, że wyprawa ta przyniesie nam znaczny postęp w naszych badaniach, bowiem wiele ryzykujesz szukając wiedzy o naszym skarbie, zwłaszcza że Dzikie Elfy znane są ze swej nieufności i mało przyjaznego nastawienia wobec istot z zewnątrz.

Pewnie ucieszy Cię wiadomość o nowej maleńkiej sadzonce, którą udało mi się wyhodować z jednego z ZEBRANYCH Z NASZYCH OKAZÓW nasion. Mam nadzieję tylko, że nie nastąpiło żadne skrzyżowanie genetyczne, które mogłoby wypaczyć właściwości Nyphali, a nasza nowa sadzonka nie okaże się bezużyteczna. Powściągam więc swój entuzjazm, póki radość nie okaże się uzasadniona. Samotnie spędzane w pracowni, czy też w gabinecie i bibliotece wieczory dłużą mi się bardziej niż zwykle. Początkowo sądziłam, że to efekt przedłużających się badań nad Nyphealeą, jednak myśli me coraz częściej uciekają w stronę mrzonek o jakimś silnym ramieniu, które mogłoby być wsparciem w chwilach zwątpienia w powodzenie naszego przedsięwzięcia. Aż by się rzec chciało, że się starzeję, wszak młodemu duchowi wcale nie prędko do wiązania swych słów, jednak myśl mnie coraz częściej nawiedza, że same walczymy o Nyphalię, podczas gdy w Królestwie niemało alchemików jest... choć pewnie niewielu z nich alchemię opanowało do tego stopnia, by mogli wnieść coś do naszych badań. Niemniej jednak stale myślę o tym, że po zaginięciu Lasai jest nas jakby mało, a Nyphealea skrywa liczne tajemnice i chronić jej trzeba niezwykle. Rozważam ostatnio przyjęcie pod skrzydła jakiegoś młodego zdolnego adepta sztuki alchemii, by wykształcenie mu dać i aby w nasze szeregi go wpleść byśmy mogły powierzyć mu część badań. Wszak nigdy to nie wiesz, cóż nowego mógłby odkryć.

Och, wróć już Aureo i opowiedz mi o wszystkim osobiście, ale przede wszystkim wróć cała i zdrowa. Ciężko mi czasem z myślami się uporać, a rozmowy z Tobą zawsze do przyjemnych i ożywczych należały. Tobie jedynej mogę wszystkie swe troski wyłożyć i otrzymać rzeczową poradę, gdy chwile słabości mi się zdarzają. Najbardziej jednak strach mnie ogarnia, gdy o Lasai pomyślę i wspomnę, żeś za mym pozwoleństwem w daleką wyprawę się udała, bowiem wybaczyć bym sobie nie mogła, jeśli krzywda jaka by Ci się zdarzyła.

Niech Cię bogowie w opiece mają.
Vamirelle"

Offline

 

#5 2014-01-08 11:33:22

Aurea

Użytkownik

Zarejestrowany: 2013-07-17
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Kochana Vam!
Wybacz mi proszę, że tak długo nie miałaś ode mnie żadnych wieści, jednak sprawy potoczyły się zgoła inaczej, niż przewidywałam. Ruszyliśmy razem z Hanasem przez puszczę sami. Droga była dokładnie taka, jak ją w starych księgach podróżnicy opisywali - żmudna i powolna. Każdy krok w tej gęstwinie roślin poprzedzało torowanie sobie drogi i upewnianie się, czy aby coś wrogiego nie czai się tuż obok. Niesamowite, że w jednych miejscach roślin nie ma w ogóle, a w innych jest ich taki natłok! Nigdy wcześniej nie czułam się tak zdominowana przez rośliny, choć całe życie z nimi spędziłam. Zwierzęta zazwyczaj okazywały się płochliwe, choć raz jeden stwór, którego pochodzenia ni nazwy poznać mi nigdy dane nie było zaatakował Hanasa brutalnie raniąc mu prawe ramię, po czym równie szybko jak się pojawił, zniknął. Rana mego przewodnika, choć opatrywana przeze mnie najlepiej jak potrafiłam, goiła się powoli i utrudniała dalszą podróż.
Przez pięć dni błądziliśmy po Puszczy, zdawać by się mogło w nieokreślonym kierunku, jednak Hanas dobrze wiedział, dokąd mnie prowadzi. Musisz jednak wiedzieć, Vam, że to nie my, a Oni nas znaleźli. Otoczyli nas, krzycząc coś w sobie tylko znanym języku. Ich skóra ledwie co kolorem różniła się od liści tutejszych drzew, co starsi zaś kolorem ciała upodabniali się do ziemi. Oczy, soczysto zielone, zdawały się być wbite w nas jak w ofiary, a jednocześnie czujnie obserwujące otoczenia. Ubrani byli w lniane tuniki, a w ogniste włosy powplatane mieli tutejsze rośliny. Poruszali się na boso, jakby bali się że za nadto osłonią się od ziemi, a której czerpią energię. Nawet nie zauważyła kiedy osobnik za mną uderzył mnie w głowę. Poczułam tylko błysk bólu kierujący się od czaszki do kręgosłupa i nic już nie pamiętałam.
Obudziliśmy się w drewnianej klatce wewnątrz czegoś, co zapewne było ich wioską. Mieszkali w drewniano trzcinowych konstrukcjach, a miast drzwi używali lnianych zasłon. Początkowo nikt nie chciał z nami rozmawiać, zaczynaliśmy już nawet podejrzewać, iż nikt tu nie zna języka nieplemiennego. Przetrzymali nas w niepewności do następnego ranka, po czym bez słowa wyprowadzili do jednej z chat. W środku unosił się duszny zapach kadzideł, a na ścianach porozwieszane były wyrzeźbione w korze bożki. Przed nami stanął wysoki mężczyzna o ciemnej skórze i soczysto zielonych oczach. Jego ognisto czerwone włosy opadały swobodnie na nieokryte ramiona. Był dobrze zbudowany, co jeszcze bardziej podkreślał wyprostowaną sylwetką. Miał na sobie długą jasną spódnicę, spod której nie było widać stóp. Na szyi zwieszony miał łańcuszek zakończony suszonym, białym kwiatem. Z pewnością nie był to strój łowny. Rzucił coś niezrozumiałego do wartowników, którzy natychmiast się oddalili. Hanas, jak tylko go zobaczył, ukłonił się i szturchnął mnie, bym uczyniła to samo. Gdy byliśmy pochyleni, wyszeptał:
- Nosi Argentis, Królewski kwiat. To rodzina wodza plemienia, a może i sam wódz.
- Wybaczcie to powitanie, nieczęsto miewamy gości. Nazywam się Anantis, mój ojciec jest wodzem plemienia Hasil. Skąd jesteście? - głos wydobywający się z ust rozmówcy zadziwiał nie tylko zrozumiałością słów, ale i niezwykle głęboką barwą. Hanas zaczął tłumaczyć, skąd przybyliśmy, jednak szybko się zorientował, że nie zna przyczyny wyprawy, w czego tłumaczeniu postanowiłam go wyręczyć. Opowiedziałam o znalezionej roślinie, o której nic w znanym nam środowisku nie wiadomo. Prosiłam o zbadanie jej przez specjalistów z ich plemienia. Anantis wysłuchał uważnie słów, cały czas się uśmiechając. Kiedy skończyłam zapytał, czy to wszystko o co proszę.
- Tak, Panie, o nic więcej prosić nie śmiem - po tych słowach się ukłoniłam.
- Po pierwsze Panem Twym nie jestem. U nas Panem dla kobiety jest wyłącznie jej mąż, a choć wdzięki masz wyjątkowe, nie przypominam sobie by kiedyś złączyć nam w parę było dane. Po drugie dziwi mnie, że nie prosicie o przeniesienie do innej kwatery. Pozwólcie, że od tego zacznę, a roślinę przyjdę do Ciebie obejrzeć później.
Zszokował mnie swoją butą w zwracaniu się do mnie po imieniu, i potem szokował jeszcze bardziej. Przychodził często, przynosząc kolejne liście z lasów i porównując je z tymi. Uznał, że tutaj nie mogą takie rosnąć, jednak właściwości roślin poznaje się po właściwościach im podobnych i na tym ma polegać poszukiwanie cech Nyphalei. Anantis pozwolił mi wreszcie posłać Hanasa z listem na skraj lasu, dzięki czemu masz szansę dowiedzieć się o dalszych losach naszej wyprawy.
Smutno mi czytać, najdroższa, o Twej samotności. Faktem jest iż obie pochłonięte byłyśmy pracą na tyle, że nie zadbałyśmy o towarzystwo. Obiecuję Ci, iż po powrocie wspólnie poszukamy obiecujących adeptów do pomocy. Nie mogę się doczekać powrotu do Ciebie.

Aurea"

Offline

 

#6 2014-02-23 12:39:36

Vamirelle

Administrator

Zarejestrowany: 2013-07-14
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

"Droga Aureo!

Nie sposób opisać mej radości z otrzymanego listu! To, co w nim opisałaś, jest doprawdy niewiarygodne i niezwykłe, choć napawa mnie trwogą. Cieszy mnie nieopisanie, że podróż do plemienia Dzikich jest już za Wami i jesteście choć trochę bezpieczni wśród Plemiennych, choć świadoma jestem faktu, że przyjdzie i pora na drogę powrotną, która nie będzie ustępować w niebezpieczeństwie. Dobrze, że zyskałaś przychylność członka rodziny wodza, bo bezsprzecznie zapewnić Ci to może większe bezpieczeństwo oraz znaczne postępy w prowadzonych poszukiwaniach. Pamiętaj jednak, że nieczęsto taka przychylność jest bezinteresowna.

Z pewną dozą dumy mogę mówić o małym sukcesie, bowiem nasza sadzonka nieco urosła i wykształciła już liście. Póki co, wedle moich obserwacji i badań porównawczych, nie ma powodów, by podejrzewać zajście mutacji, czy krzyżówki genetycznej. Zdziwi Cię pewnie, tak jak i mnie, gdy to odkryłam, że sok z liści Nyphalii doprowadzony do temperatury przekraczającej temperaturę ścinana tkanek białkowych oraz połączony z niewielką ilością pajęczego jadu, znacznie wzmaga jego siłę. Myślę, że może to być związane ze specyficzną budową komórkową tkanej naszego ziółka, choć nie można wykluczyć toksycznego działania samej rośliny. Uważam, że należało Cię o tym poinformować, byś wiedziała o konieczności większej ostrożności. Będę nadal prowadziła badania nad łączeniem Nyphalii z truciznami, ale i z substancjami leczniczymi. Chcę bowiem ustalić, czy odpowiada ona za dodatkowe właściwości trujące, czy też po prostu wzmaga siłę substancji wprowadzanych do organizmu zwierzęcego przez specyfikę swej budowy.

Ostatnimi czasy, przyparta potrzebą do muru, musiałam zmienić dostawcę materiałów na księgi i notatniki i muszę Ci powiedzieć, że zmiana ta należy do wybitnie korzystnych. Cena może nie należy do najniższych, ale jakoś broni się sama! Nigdy wcześniej nie było mi dane czynić zapisków w tak komfortowy sposób! Pióra nie skrzypią w trakcie pisania, atrament ma idealną wręcz konsystencję, a jego barwa i trwałość powalają wręcz na kolana. Wertowanie ksiąg wykonanych z tych materiałów, to sama przyjemność, bowiem me palce nigdy nie sunęły po tak gładkich stronicach. Najbardziej jednak przypadła mi do gustu usługa łączenia kart w księgi i oprawiania w wybraną skórę, która wliczona jest w cenę zakupionych arkuszy. Nie muszę chyba pisać, jak pięknie prezentują się na regale księgi, który rogi oprawiane są w złote okucia, a w skórze tłoczony jest zamówiony tytuł, tak z przodu jak i na grzbiecie księgi. Oprawiono mi już w ten sposób dwie księgi i przyznać muszę, że jakość wykonania jest wyborna. Rozważam dłuższą współpracę z tym rzemieślnikiem, bowiem człowiek to uczciwy i doświadczony.

Ach, droga Siostro... Podróżujesz w poszukiwaniu wiedzy, a ja coraz głębiej zapadam się w szarą codzienność, w której zmartwieniami stają się niedobrze wykonane fiolki, starzejący się kocioł, który najwyższy czas wymienić, czy trzeszczące w pracowni regały. Wróć już i przynieś dobre wieści, żeś cała i zdrowa, że znalazłaś to, czego szukałaś, że poczyniony został milowy krok w naszych badaniach...

Modlę się do bogów o Twą pomyślność i zdrowie,
Vamirelle."

Offline

 

#7 2014-03-04 20:47:13

Aurea

Użytkownik

Zarejestrowany: 2013-07-17
Posty: 31
Punktów :   

Re: Wyprawa do Mrocznej Puszczy w listach

Kochana Siostro!
Coraz rzadziej dane mi było pisać do Ciebie, jednak wysyłanie listów z tego zapomnianego przez Królestwo zakątka nie jest rzeczą prostą. Niezmiernie cieszą mnie Twoje osiągnięcia, mam jednak nadzieję, iż za bardzo się nie przemęczasz przy pracy. Powinnaś od czasu do czasu pomyśleć o sobie. Jak się domyślasz czas ten spędziłam głównie na porównywaniu różnorakich tutejszych roślin. Mam wrażenie, iż znam już większą część tutejszej flory. Pojedyncze okazy uznaliśmy z Anantisem za zbliżone do Nyphalei, choć tylko jeden z nich dzielił cechy tak łodyg, roślin jak i kwiatów co sugeruje duże podobieństwo tychże roślin. Dziwi mnie jednak fakt, iż cudo to rośnie w bardzo podmokłym terenie. Może naszej roślinie też przydałoby się zwiększyć porcję wody.
I choć wstyd mi niepomiernie, najdroższa, to wiem, że jesteś jedyną osobą, z którą mogę być szczera i mnie nie odrzucisz. Od jakiegoś czasu moja współpraca z Anantisem przeradzać się poczęła w coś, co przyprawia mnie o przerażenie. Zaczęło się to już parę dni po moim pojawieniu się tutaj. Wiesz, moja droga, że nigdy nie byłam zauroczona w mężczyźnie, a i doświadczenie me jedyne małżeńskie dobrze się nie potoczyło. Moje ciało się starzeje i myślałam, że pożądliwości nie zawładną mym ciałem aż do zimnego grobu. Stało się inaczej. Zaczęłam coraz częściej wpatrywać się w syna wodza i z każdym dniem dawało mi to coraz więcej przyjemności. On też wyraźnie nie unikał mych oczu, a i niejednokrotnie muskał półprzypadkiem mą dłoń, gdy wspólnie porównywaliśmy kolejne rośliny. Czułam wtedy, jak ciepłe mrowienie roznosi się od moich dłoni w kierunku szybciej bijącego serca, a ciało doznawało spokoju i odprężenia, jakiego nigdy wcześniej nie zaznało.
Anantis nawiedzał mnie coraz częściej i zostawał coraz dłużej. Nawet nie potrafię określić, w którym momencie nasze relacje się zacieśniły. Przejście do cielesności było jakby naturalnym następstwem biegu wydarzeń. Nie jest nam jednak dane być razem. Jak zapewne się domyślasz, tutejsi nie są do mnie przyjaźnie nastawieni, a i w ich zwyczaju nie jest łączenie międzyrasowe. Z tegoż powodu Anantis musi opuszczać mój namiot nim zajdzie słońce. Pozostaję wtedy sama, w powoli stygnącym łożu, z łzami cieknącymi po policzkach. Nie wiem czego się spodziewam, błagam nie pytaj i nie oceniaj. Wkrótce skończą się moje badania, a ja powrócę do Ciebie i resztę mego życia będę wspominać, co utraciłam, a raczej czego mieć nigdy nie mogłam.
Cierpię okropnie, kochana, jednak wierzę, że powrót i spotkanie z Tobą będzie najlepszym ukojeniem, dla mego zranionego serca i najlepszym czyszczeniem zhańbionego ciała.

Nie śmiem prosić bogów o nic, gdyż podług wszelkiej moralności jestem wyklęta. Liczę jednak, że będziesz dbać o siebie i się wkrótce ujrzymy
Aurea

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.osm.pun.pl www.gakuen-anime.pun.pl www.pudelekphenian.pun.pl www.ally-mcbeal-rpg.pun.pl www.callofduty2.pun.pl